czwartek, 29 listopada 2012

Skarpetkopodobne

Intensywnie trenuję na mojej cud maszynce. Może mistrzostwo świata to nie jest. Trochę oczek mi pospadało, ale jednak da się. Włóczka jest treningowa, wiec sprułam i czeka na kolejną próbę.




Potrenuję i może powstanie coś bardziej przypominającego skarpetki, bo póki co to jest skarpetkopodobne.

niedziela, 25 listopada 2012

Karczoszki

Wytworzyłam nowe bombki karczochowe. Tym razem na bazie 6 centymetrowej kuli i mimo że mniejsze to zużyłam na każdą z nich 10 metrów wstążki i prawie dwa opakowania szpilek.










Nieskromnie powiem, że wyszły mi piękne, nie mogłam się na nie napatrzeć i żal było przekazać nowej właścicielce. Na pocieszenie już jedno takie małe maleństwo sobie znów stworzyłam.

Powstała również mała choineczka.


Do kompletu dołączyły dwie wcześniej zrobione większe kulki.


Każdą kulkę i choinkę opakowałam w celofan w którym umieściłam kilka gwiazdek, przewiązałam niteczką i dodałam frywolitkowe ozdoby. 


Jeśli macie ochotę wykonać swoją bombkę zapraszam na moje kursy - klik. Możecie również zamówić u mnie gotową bombkę.

sobota, 24 listopada 2012

Hour by hour vol. 2

Po raz drugi zgłosiłam się na ogłoszone przez Ulę i Antilight wyzwanie Hour by hour. Poprzednio pokazałam Wam moją sobotę w Toruniu - klik. Tym razem chciałam, żeby było inaczej, troszkę musiałam nagiąć zasady , w przeciwnym razie nie miałabym żadnych zdjęć.
Mój dzień w listopadzie to środa. Pobudka niemal w środku nocy, bo o 5:30.

Między 5:30 a 7:00. 


Po szybkim śniadaniu pędzę na autobus.


Moja droga do pracy, przez pola i lasy. 


Jeśli mi się uda, to mam szansę na poranną kawę. 
Jednak ostatnio to zbytni luksus.


Przez 8 godzin mam szansę na taki widok. 


Po 15:00 można wracać. 
Chwila relaksu z książką na przystanku autobusowym.


Około godziny 18:00 nareszcie przychodzi czas na to co najważniejsze.


W środę kończyłam zamówienie na karczochy, tak bardzo mnie wciągnęło, że siedziałam do późna i o  dalszych zdjęciach zapomniałam. Przed snem jednak zawsze muszę przeczytać chociaż kilka stron, inaczej nie mogę zasnąć.
Już jutro będziecie mogli zobaczyć jakie cuda powstały w środę, aż żal było się ich pozbyć. 

czwartek, 22 listopada 2012

Trzeci, ostatni

Zrobiłam trzecie boa i okropnie mi smutno, że skończyła już się włóczka. Polubiłam robienie takich szalików,  tym bardziej, że moje umiejętności robienia na drutach są niewielkie. Sposób robienia szalika jest niezwykle prosty, dla mnie jednak samo tłumaczenie i instrukcja umieszczona na etykietce włóczki to za mało, najlepiej uczy mi się jak mogę kogoś podglądać. Moim "nauczycielem" był film na youtube.
Na trzeci szalik użyłam włóczki Frilly w odcieniach beżu i brązach




Poniżej cała trójka, a że ciężko złapać chociaż trochę dobrego światła prezentują się w błysku lampy. Beżowo-brązowy szaliki również ma wplecioną srebrną połyskującą nitkę (jak boa w czerwieniach) jednak tutaj jest jedynie delikatnym akcentem.



Wygrałam candy naparstkowe (jupi!). Otrzymałam przeuroczy naparstek z tańczącą hiszpanką. To mój pierwszy naparstek w życiu, ale będzie mi go żal używać. Przesyłka dotarła już jakiś czas temu, jednak miałam nadzieję upolować trochę światła, nie udało się, zdjęcie podkradłam.

poniedziałek, 19 listopada 2012

Niemodna moda

 Znalazłam w szafie starą maszynę dziewiarską jednopłytową "Moda 23". Oczywiście jak to ja, musiałam ją wypróbować. Marzą mi się własnoręcznie robione swetry, niestety szydełko i druty jakoś w tej materii mnie nie lubią, to może chociaż taki cud techniki. Póki co zaprzyjaźniamy się ze sobą, trenuję różne oczka, jedną włóczkę przerobiłam już chyba tysiąc razy. Oczka trochę spadają (nie wiem dlaczego), nie wiem jak zakończyć robótkę, mimo to dobrze się bawię, za jednym przesunięciem mam gotowych kilka-kilkadziesiąt oczek.



Wiem, że nic nie zastąpi robótki na drutach czy na szydełku, ale to chyba szybka i ciekawa alternatywa.
Dopada mnie pewnego rodzaju mania, chodząc po sklepach rozpracowuję jak coś zostało zrobione, albo czy potrafiłabym powtórzyć dany wzór.
Używałyście takiej maszyny? Wszelkie porady mile widziane.

poniedziałek, 12 listopada 2012

Zmajstrowała

Asia zmajstrowała bardzo mobilizujące wyzwanie "Coś nowego". Zgłosiłam dwie prace. Bransoletkę koralikową, jakoś nie mogłam się zabrać za jej zrobienie. Kiepsko sobie radzę z igłą i koralikami. 
Gdy tylko odkryłam jak tworzy się boa-szaliki, musiałam spróbować.
Rozpoczęłam tworzyć trzeci boa-szalik i kusi mnie, żeby kupić kolejną włóczkę. Chyba mój list do świętego Mikołaja będzie długi.


Zachęcam do odwiedzenia bloga Asi i podziwiania (i głosowania). Powstały przepiękne prace, ciężko wybrać jedynie 3 prace na które można oddać swój głos.


Pierwszy raz otrzymałam wyróżnienie. Nominację otrzymałam z Domu z mozaikami. Za wyróżnienie pięknie dziękuję.

Zasady są proste: "Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."

1.Co daje Ci energię do życia? 

Nic taki nie daje energii do życia jak akceptacja i wsparcie kogoś ważnego. 


2. Dokończ zdanie : Zastanawiam się dlaczego ....

Dlaczego doba ma tylko 24 godziny? To zdecydowanie za mało czasu, a jest tyle ciekawych technik do wypróbowania i książek do czytania


3. Co czytasz do poduszki?

Nie sądzę, żebyście mieli tyle czasu. Czytam wszystko, pora dnia nie ma znaczenia przy wyborze książki. Zainteresowanym odsyłam do moich "półek".


4. Czy jesteś wegetarianką?

Nie. 


5. Czy uprawiasz jakiś sport?

Jak tylko pogoda na to pozwala śmigam po okolicy na rowerze, jeśli można to zakwalifikować jak sport.


6. Dokończ zdanie : Jestem szczęściarą bo... 

Jestem szczęściarą bo mam pasję i osoby które to wytrzymują.


7. Co chciałabyś praktycznego dostać pod choinkę?

Udane święta to książkowe święta. Książka to prezent obowiązkowy.
Chyba najbardziej chciałabym dostać czytnik ebooków.


8. Czy masz psa?

Mam, staruszka jamnika.


9. Twój ulubiony kolor to ...

Zdecydowanie szarości i brązy, od czasu do czasu przełamane intensywną czerwienią.


10. Czy Twoi najbliżsi wiedzą że prowadzisz bloga?

Właściwie nie wiem. Jakoś się tym nie chwalę


11. Z czego jesteś dumna? Czym chciałabyś się pochwalić ? 
W karierze mojego bloga już nauczyłam się: techniki karczochowej, haftu matematycznego, frywolitki, haftu krzyżykowego, bransoletek koralikowych, kwiatków koralikowych, techniki decoupage, szydełkowania, robienia na drutach, a jeszcze tyle ciekawych rzeczy czeka.

Poza tym organizuję całkiem fajne wycieczki.


To już koniec. Miło było. Dziękuję za uwagę. Tym samym przerywam łańcuszek i nie nominuje dalej. 
Nie wiem jak dla Was, ale każdy komentarz to dla mnie wyróżnienie. Ktoś poświęcił mi swój czas i uwagę, a do tego zechciał pozostawić po sobie ślad.

Dziękuję Wam za to.

Jeśli masz ochotę na zabawę to dokończ zadania:
1. Książka, którą ostatnio czytałam/czytałem...
2. Film, który zrobił ostatnio na mnie wrażenie...

niedziela, 11 listopada 2012

Boa 2.0

Boa-szaliki poprawiają mi humor i wprawiają mnie w przekonanie, że potrafię odpowiednio machać drutami. Wczoraj zaczęłam na 5 oczek, jednak zdecydowałam się ostatecznie na 6. Wyszedł długaśny i bardzo ozdobny, co prawda mało grzejny. Tym razem przerobiłam włóczkę szybko i sprawnie, sama się zdziwiłam gdy nagle zabrakło mi włóczki, a mi tak dobrze się tworzyło.



Dzisiaj również ostatni zielony dzień listopadowego wyzwania fotograficznego. Bawiłam się wspaniale, trafiłam w niezwykłe miejsca i jak poprzednio skończyło się zbyt szybko.


Do zobaczenia w wyzwaniu grudniowym!

sobota, 10 listopada 2012

Wije się

Udało mi się skończyć pierwszy szalik - boa. Dzisiaj miał swoją premierę, idealnie pasuje mi do płaszcza. 


Korzystając z całkiem dobrego światła dzisiaj, udało mi się uchwycić piękno włóczki, czarna z tęczowymi refleksami. Przepięknie mieni się w promieniach słońca.



Wczoraj dotarły do mnie dwa kolejne motki. Włóczka Frilly podobna (też na boa-szaliki) z wplecioną srebrną nitką. Kolory wspaniale się układają, tym razem przerabiam jedynie 5 oczek. Zobaczymy co z tego będzie.



Temat na dzisiaj to bałagan. Mój bałagan to bałagan robótkowy, który upycham w pudła i pudełka. Teraz potrafię się opanowywać i mądrzej pochodzić do zakupów. Jednak nadal marzy mi się zrobienie albumów z podróży, chociaż kiepska ze mnie scraperka. 
W pudłach mieszczą się: papiery, serwetki do decu, stemple, stempelki, dziurkacze, wstążki, kordonki, wełenki, szydełka, igły, nici, koraliki, wykończenia do bransoletek i sama nie wiem co jeszcze.


Chociaż moja pierwsza myśl o bałaganie to było pokazanie bałaganu w czystej postaci. Zdjęcie zrobione dość dawno temu w pewnym mieszkaniu studenckim.


Na koniec mój dzisiejszy zakup. Uwielbiam takie cieplutkie kapcie i norweskie wzory.


Boa-szalik to mój pierwszy raz, zgłaszam do Asi.
Dołączam również do akcji "what was your 10.11.12". Jaki był Twój 10.11.12?
Uwielbiam takie wyzwania, mobilizują do działania. Dziękuję!

piątek, 9 listopada 2012

Dzień 5

Czego nie znosisz robić. No wyzwanie uwalnia najbardziej skrywane sekrety. Dziś muszę się przyznać zaskoczyła mnie ciemność. Rano na zdjęcia za ciemno, po pracy zanim się spostrzegłam było znów ciemno i pomysł na zdjęcie odleciał w siną dal...
Poza tym, że nie lubię się kłócić, prowadzić samochodu (taaaaa, dlatego tego nie robię), nie lubię chorować,       nie znoszę, nie cierpię rozwieszać prania, firanek, zasłon.


Jestem ciekawa czego Wy nie lubicie robić?
Do tego nie lubię jak mi poczta nawala, odkryłam, że niestety nie docierają do mnie maile (mam nadzieję, że już to poprawiłam i odpisałam wszystkim - dzięki Wam za cierpliwość). 
W związku z licznymi pytaniami o pomoc oraz wzór (klik) wypatrujcie kursu na haft matematyczny.

czwartek, 8 listopada 2012

Minus cztery

Za szybko mijają mi dni wyzwaniowe. Już dzień czwarty i przezroczysty. Nie było to takie trudne, przez większą część mojego życia ta jedna przezroczysta (no prawie) rzecz jest zawsze ze mną. 


Wiecie co to?

Szalik jak widać postępuje, został mi jeszcze kawałeczek - na jutro. Teraz wolę obejrzeć Wasze zdjęcia w listopadowym wyzwaniu.

wtorek, 6 listopada 2012

Słodkie

Dzisiaj wpadam na chwilę - wykańczam szalik, co jest dość ciężkie przy nieustannym kaszlu. Jednak powoli oczek przybywa.
Coraz bardziej lubię wyzwania fotograficzne Uli. Dzisiejszy temat to słodkie. Muszę powiedzieć było ciężko. Oczywiście mogłabym z łatwością powiedzieć czym jest dla mnie słodkie. O ciastkach, ciasteczka, czekoladkach mogłabym rozprawiać godzinami. Właśnie od jakiegoś czasu na moim stole czekolada leży i okropnie mnie kusi. Jednak to nie ona stała się tematem zdjęcia. Chciałam, żeby było inaczej. 


Bo słodkie dla mnie to nie tylko słodkie, słodkie to też urocze, "słodkie" historie, które podnoszą na duchu i przenoszą chociaż na chwilę daleko od codzienności. 

Jean-Jacques Sampe, Rene Goscinny "Nowe przygody Mikołajka" tom 1, 2 i 3

Powinnam dodać jeszcze Mirę Michałowską i jej "Wojnę domową" (niestety w tej chwili odrywa od rzeczywistości kolejnego czytelnika).

A jakie książki znalazłyby się na waszej liście?


poniedziałek, 5 listopada 2012

Boa

Tworzę moje pierwsze boa. Kupiłam jeden motek Rico can can disco i próbuję stworzyć szal-boa. Przerobiłam już wersję na 10 oczek. Uwielbiam szerokie szale, jednak ta włóczka na taki niestety się nie nadaje. Przerobiłam 6 oczek, jak dla mnie to było za mało. Teraz tworzę na 8 oczek i taka będzie wersja ostateczna. 





Już rozglądam się za kolejną włóczką - tylko kiedy ja będę nosiła te wszystkie szaliki (może jakieś rozdanie na święta?).  
Właśnie z tą robótką związane jest dzisiejsze zdjęcie w wyzwaniu fotograficznym


Moje dłonie i moje druty giganty.
Zgłaszam się na Twórczy weekend.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...