niedziela, 9 grudnia 2012

Skarpeto-kapcie

Sobotę spędziłam bardzo intensywnie, zasiadłam do maszynki. Właściwie zasiadłam, nawinęłam na 70 igiełek i sądziłam, że będzie to kolejna klęska. Moje ostatnie próby kończyły się po kilku rzędach, gdy gubiłam masę oczek lub zacinała mi się robótka. Nadal zdarza mi się przegapić, że spadło mi oczko i robi się dziura w robótce, ale potrafię trochę to poprawić.


Jednak krok po kroku, rządek po rządku powstała druga próbna skarpetka. Ostatni rząd chciałam zamknąć na maszynce, niestety wybrałam ustawienie, które spowodowało, że cała robótka spadła. 




Jednak na dobre mi to wyszło, bo musiałam trochę spuścić oczek z końcówki. Miejsce na piętę nadal kiepsko mi wychodzi, ale już miejsce na palce wyszło mi pięknie Po trochę koślawym szyciu. Drugą próbę uważam za udaną, chociaż rozmiar tym razem zbyt duży i włóczka zupełnie nie nadaje się na skarpetki. 



Szwy pojawiają się w miejscu  że mam pewne obawy, czy nie obcierają stóp przy noszeniu ich. Jednak idealny sposób na ciepłe włóczkowe kapciochy.

2 komentarze:

  1. Łał, ciekawa próba :) ja się nie znam na maszynie i jej możliwościach, ale skarpetka wyszła całkiem kształtna :) mimo wszystko pozostaję wierna tradycyjnym drutom, choć pewnie zajmują więcej czasu...
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robienie skarpetek na pięciu drutach trochę mnie przeraża, bo ja ledwo dwoma drutami potrafię machać.
      Pozdrawiam

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...